Szpilki na Giewoncie!

Miesiąc nie widziałam już Tatr. Spadł w końcu śnieg. 25 października… w końcu „okienko pogodowe”. Wtedy już nie wytrzymałam musiałam pojechać chociaż na jeden dzień. Nie ważne, że ostatnie dwa tygodnie nosiłam kołnierz ortopedyczny… W końcu czym jest boląca szyja z możliwością połażenia po Tatrach!  Ostatecznie – szyja boli ale głowa mi jeszcze nie odpadła :D Powtórzyłam by to jeszcze raz gdybyście spytali ;-)

Dolina Małej Łąki

Zaczynając od początku… Wyruszyliśmy autobusem o 5.50 z Krakowa nasza wesoła trójkowa ekipa. Celem tego dnia był Giewont. Nic specjalnego, bez pośpiechu, bez presji. Poszło szybciej niż myśleliśmy. Najpierw spacerek przez las w szadzi i szronie… Jak oblany srebrem.

Już na wlocie Doliny Małej Łąki przywitało nas piękne słońce.

Dolina Małej Łąki Dolina Małej Łąki Dolina Małej Łąki

Szliśmy niespiesznie, ja miałam czas na robienie zdjęć, gadanie o głupotach, zdejmowanie i zakładanie czapki co chwila… W międzyczasie oczywiście trzeba było zjeść snickersa i jakieś kanapki, co niektórzy mieli nawet jabłko :P Mnie osobiście nie chce się nosić owoców, biorąc pod uwagę ich wagę :-)

Co chwila z Olą zachwycałyśmy się ścianami… Jejku taki „wielki plac zabaw”! Być tam, wisieć w ścianie i nie umrzeć ze strachu. Hmmm… no tak czy inaczej, kto się  wspina zrozumie nas, patrząc na to zdjęcie:

czerwone wierchy Dolina Małej Łąki

Potem był na w pół suchy potok i w oddali migoczący krzyż na Giewoncie. Te 15m to zbyt mało by go było widać na zdjęciu, więc pozwoliłam sobie na perfidne oznaczenie:

Krzyż na Giewoncie

Potem się chwilę rozdzieliśmy. Szłam sobie sama przodem i mijały mnie kolejne osoby. Jakoś wcale mi głupio nie było. Chyba dorosłam do zdobywania Tatr niespiesznie, bez patrzenia na zegarek gdy nie ma takiej potrzeby. Przynajmniej mogę wreszcie spokojnie się delektować widokami.

droga na Giewont Kopa Kondracka

Na przełęczy wiatr szalał wiatr. Ciężko mi było utrzymać nieruchomo aparat a statywu brak… Jednak spektakl chmur jaki rozgrywał się nad Kopą Kondracką był wart walki z wiatrem i uwiecznienia go na zdjęciach. Małe ludziki brnęły dalej po grani… Aż wyjęłam teleobiektyw.

Czerwone Wierchy

W końcu ktoś zagadał po co mi te śmieszne szkiełka… Używam do zimowych zdjęć przyciemnianego filtru w postaci małej szybki by zniwelować ewentualne prześwietlenia. Dla niewtajemniczonych wygląda to pewnie dziwnie gdy macham tą szybką przed obiektywem :-)

Kopa Kondracka Kopa Kondracka Kopa Kondracka

Pogrążona w amoku robienia zdjęć nagle poczułam jak odmarzają mi dłonie. Pierwszy „kryzys zimna” jak to nazywam. Pierwszy i ostatni tego dnia. Jednak żeby nie było, że przesadzam… Było tak zimno, że jedząc kolejnego snickersa (już zamarzniętego), wydawał dźwięki takie jakbym gryzła szkło :D

Wejście na Giewont w warunkach zimowych (lub około zimowych) to chyba jedyna opcja by nie stać w niemiłosiernych kolejkach. Jako, że śniegu jeszcze tyle co kot napłakał to małe zatory na wysokości łańcuchów się zdarzyły.

Giewont droga na Giewont

Giewont zdobyty!

Giewont Giewont

Na szczycie trzeba było zrealizować pomysł: Szpilki na Giewoncie! Ola je dzielnie wniosła! Ja niosłam aparat żeby je uwiecznić xd

szpilki na Giewoncie

Wrażenia? Jak widać.

szpilki na Giewoncie

Myślałam, że reszta osób na szczycie (z kilka jeszcze było) pospada na dół ze śmiechu :) Jednak się ogarnęli i gratulowali pomysłu. Ostatecznie i tak zostaliśmy potem sami na wierzchołku i można było spokojnie oddychać czystym powietrzem. Nie to co w Krakowie… A w dodatku taaakie widoczki dookoła!:

Giewont Giewont

Zejście jak zejście, trochę ślisko, trochę nudno.

Kasprowy Wierch i Świnica

Maciek uciekł do schroniska przodem a my z Olą całą drogę nawijałyśmy jak katarynki. Naszedł nas temat o sprzęcie, panu Wielickim, książkach, naszych kotach a nawet o nauce. Generalnie szybko znalazłyśmy się w schronisku. Klimatyczne mgły osiadły w dolinie. Ciepła herbata nigdzie nie smakuje tak dobrze jak w schronisku na Kondratowej!

schronisko na Hali Kondtratowej

Najedzeni, ogrzani i dalej o dziwo pełni siły ruszyliśmy następnie do Kuźnic. Na Kalatówkach zachwycił nas pewien bałwanek.

bałwan Kalatówki

Później już były tylko niewygodne kocie łby na drodze… :-)

Oscypki choć już „oszukane” o tej porze roku, dalej mi smakują. Także do Krakowa wróciłam z oscypkami w kieszeni :-)

A tu zapraszam do relacji Oli, również prowadzi bloga jednak w odróżnieniu od mojego typowo o tematyce górskiej -

RELACJA OLI – polecam, kliknij  :-)

  • http://www.goryponadchmurami.pl Artur Szymanowski

    Ty chodzisz po Tatrach „po kołnierzu”, a pewien Pan, którego wymieniłaś w tej relacji, chodził sobie po Himalajach zimą w kołnierzu. Więc się da :-P

    A ośnieżone Tatry wyglądają pięknie :-)

    • Lena Kuzka

      Oczywiście, że się da :-) wszystko dla Tatr!

{{{"type":"anchor", "ring":"0", "page":"0"}}}
Internet ma ponad tysiące miejsc sprzedaży narkotyków, a jeśli masz szczęście wystarczy, dostaniesz miejsce jak ten do Generyczną Levitra, Cialis i Viagra. Jeśli chcesz kupić te leki - przeczytaj te artykuły... Levitra info | Pomaga erekcji | Poważne Viagra | Tadalafil informacje