Szkolimy się ;) Lawinowo…

W pierwszy weekend lutego znowu pojechałam w Tatry. Jednak tym razem w innym celu niż dotychczas. Otóż skoro się chodzi po górach w zimie to i warto poszerzać swoją wiedzę na temat turystyki zimowej. Pomyślałam, że kurs lawinowy to jest to co pozwoliłoby mi uporządkować i przećwiczyć to co do tej pory o zagrożeniu lawinowym wiedziałam. Jednak kursy kosztują – pomijając fakt, że są warte swojej ceny. Jednak kolejny raz zawalczyłam na Krakowskim Festiwalu Górskim w konkursie i wygrałam miejsce na kursie w Dolinie Pięciu Stawów Polskich!

schronisko Dolina Pięciu Stawów Polskich

Czwartek pakowanie… coś czego szczerze nie lubię robić – pomimo, iż wypracowałam sobie listy pakowania.

Piątek – przesypiam trasę Kraków-Zakopane. I nieświadoma tego jak ważnym przeżyciem  stanie się ten kurs wyruszam z rana z parkingu na Polanicy w stronę doliny Roztoki. Idę sama. Nie pocieszało mnie to ale nie miałam wyjścia. Jednak popijając sobie herbatkę przy Wodogrzmotach Mickiewicza poznaję przemiłych ludzi. Okazuje się, że też idą do pięciostawiańskiego schroniska. Ufff :)

Dolina Roztoki Dolina Roztoki

Trasa przetarta, przy początku czarnego szlaku w końcu doliny zakładamy wszyscy raki i dalej idziemy również bezproblemowo przez zimowe obejście Wielkiej Kopy.

Nagle ukazuje się piękny widok na dolinę Piątki. Nie ma opcji – wyciągam aparat!

Dolina Pięciu Stawów Polskich Dolina Pięciu Stawów Polskich

Piątkowe wykłady jak i sobotnie ćwiczenia przebiegają zgodnie z harmonogramem.

kurs lawinowy

Pogoda nas rozpieszcza. Błękit nieba, słońce i w sam raz śniegu.

Dolina Pięciu Stawów Polskich kurs lawinowy 20150207_143239

Zawody odkopywania zasypanego na czas – zespół w którym byłam wygrał! A jak :) Tak też kopaliśmy:

kurs lawinowy

Za to już w sobotni wieczór wiatry hulają za oknem aż wszystko huczy. Prognoza się sprawdza – nadchodzi zmiana pogody i niestety opady. Rano pod schroniskiem powstają pierwsze zaspy.

załamanie pogody w Tatrach kurs lawinowy

Prowadzimy zajęcia w okolicach schroniska gdzieś przy brzegach Niedźwiedzia koło Wielkiego Stawu. A przynajmniej próbujemy wykonywać polecenia instruktora TOPRu. Duje niemiłosiernie, widoczność mocno ograniczona do kilku metrów. Nie mówiąc już o tym, że nie widać pobliskiego schroniska. Zimno zaczyna się dawać we znaki podczas przerw między kolejnymi zadaniami. Kopiemy profil śnieżny. Jest. Oceniony. I co teraz? Czekamy na kolejne ćwiczenia skuleni pod profilem ;) Zasypywało nas równo śniegiem. Po chwili każdy miał na sobie sporą warstwę śniegu.

kurs lawinowy kurs lawinowy

Gogle mi zalodziały a tu kolejne ćwiczenie. W nich widzę mało co a bez nich jeszcze gorzej… Więc odmrażam delikatnie warstewkę lodu.

I wiecie co? Anie przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że było siedzieć w domu a nie po Tatrach się kursować. Jedynie co pomyślałam – czy aby normalnością jest czerpanie radości z przeszywającego zimna, z piękących od zacinającego śniegu policzków, z ryzykowania zdrowiem. W sumie nie bardzo, umiem to sobie racjonalnie wytłumaczyć. Skoro czuję się wtedy szczęśliwa, że robię co robię i jestem gdzie jestem – to chyba nie ma sensu tego tematu dalej roztrząsać :)

kurs lawinowy

Koniec zajęć, ciepły obiad. Wszyscy, którzy jeszcze zostali w schronisku wrzucają ostanie rzeczy do plecaka i schodzimy razem. Konsultujemy zejście z ratownikami. Na dworze śmiało mogę powiedzieć – białe piekło. Górale by rzekli pewnie – niezła kurniawa. Nie dlatego, że zimno czy trzeba torować stale zasypywany szlak – po prostu jest niebezpiecznie. Jako świeżo upieczeni kursanci mamy szansę w ekstremalnych warunkach przetestować czego się nauczyliśmy.  Pomoc zaoferował ratownik TOPRu, który postanowił schodzić z naszą grupą. Na nartach bacznie kontrolował czy wszyscy dają radę i co robimy.

Na skraju żlebu przed oczami mam wyliczankę: lawinowa 3, świeży śnieg, silny wiatr, duże obciążenie stoku, widoczność i komunikacja kiepska. Wszystko łącznie z najczarniejszym scenariuszem może się zdarzyć… Ku mojemu zdziwieniu nie czułam strachu, paniki, lęku o życie. Tylko ta świadomość, że ani przez sekundę nie jest bezpiecznie. Myśl co robisz i schodź do doliny! Gdy widziałam ten pękający śnieg… Pozostawało się tylko modlić – wytrzymaj. Odstępy 10m powodowały, że nie widzieliśmy się często na wzajem.

Skiturowcy mieli trudne warunki jednak byli w znacznie lepszej sytuacji niż piesi, w tym ja. Zapadłam się kilka razy tak, że dalsze brnięcie do przodu było możliwe poprzez dosłowne wyturlanie się.

Jak czytałam potem już w mieszkaniu na portalach górskich jak to się pogoda załamała i jakie to zamiecie panowały to wtedy aż się ucieszyłam. Żyję, nic się złego nie wydarzyło, nowe cenne doświadczenie jest a kiedy zdarzy się nieplanowane pogorszenie warunków przynajmniej z autopsji będę wiedziała z czym to się wiążę. Normalnie patrząc na prognozy pogody przecież zostałabym w domu…

Niewyraźni ale szczęśliwi z powrotu na parkingu w Palenicy:

kurs lawinowy

Tym sposobem tą niedzielę zapamiętam na długo. Jak słucham o tych ostatnich lawinowych wypadkach (jeden na sąsiednim zboczu) w duchu dziękuję, że wróciliśmy szczęśliwie. Jednak jest to ryzyko, którego nie da się wyeliminować – z tym pogodziłam się wewnętrznie już dawno a kurs był tylko kolejnym małym krokiem w stronę tego by to ryzyko minimalizować i „oswoić”. Wiem, że jeszcze długa droga do poznania tematu lawin, a najdłuższa chyba ta od strony praktycznej… Kurs śmiało polecić mogę absolutnie wszystkim kochającym białe góry.

  • http://www.goryponadchmurami.pl/ Artur Szymanowski

    Początkowa pogoda była rewelacyjna, szkoda, że później tak się popsuła.

    „wyruszam z rana z parkingu na Polanicy w stronę doliny Roztoki” – jesteś pewna, że ta nazwa jest poprawna, a nie trochę przekręcona? ;-)

{{{"type":"anchor", "ring":"0", "page":"0"}}}
Internet ma ponad tysiące miejsc sprzedaży narkotyków, a jeśli masz szczęście wystarczy, dostaniesz miejsce jak ten do Generyczną Levitra, Cialis i Viagra. Jeśli chcesz kupić te leki - przeczytaj te artykuły... Levitra info | Pomaga erekcji | Poważne Viagra | Tadalafil informacje