Bajki z Tatr na Walentynki

Czytając pewną tatrzańską bajkę pomyślałam, że z okazji Walentynek napiszę post o wierzeniach miłosnych Podhalan. Przy okazji wspomnę o najpiękniejszych a zarazem najsmutniejszych historiach z Tatr z miłością w tle…

ścieżka przy Morskim Oku

Na Podhalu jeszcze nie tak dawno wierzono w wiele przesądów i praktykowano najróżniejsze czary zaklęcia miłosne. Stare góralki mawiały, że na spotkania miłosne najlepsze są zielone wzgórza, porośnięte kwiatami, wrzosem, przeplatane strumykami – o jakie na Podhalu nie trudno. Jednak należało się wystrzegać romantycznych spotkań na skrzyżowaniach dróg, w dolinach i miejscach gdzie występują spadziste brzegi, urwiska. Bowiem doprowadzi to do rychłego rozstania.

Inny przesąd: nigdy nie wyznawaj miłości w pierwszym dniu po opadzie śniegu. Uczucie wtedy stopnieje tak szybko jak śnieg.

Zapytacie a co z tymi bajkami?

W regularnej piramidzie Żółtej Turni obrośniętej po kolana falami kosówki wystrzela Żółta Igła/ Kochankowie ślubują sobie wierność przy tej iglicy. Kto złamie przysięgę, zginie do roku gwałtowną śmiercią. Świadkami są jaszczurki grzejące się na głazach. To boginki nie chcąc być poznane – przybrały na siebie tę postać.

Przy Potoku Srebrnym wpadającym do Niewycyrskiego wbił sobie nóż w serce zakochany nieszczęśliwie pasterz. Krew wsiąkła w trawę i wyrastają z tego miejsca białe litworowe kwiatki z czerwoną obwódką, zwane słodyczkami. Zbierają je drwale z Podhalańskiej i wyrabiają z nich cudowny balsam, maść na wszelkie skaleczenia.

Jalu Kurek Księga Tatr wtóra s.331

Większość przesądów ma dość smutny wydźwięk i próżno szukać pod Tatrami historii miłosnych z happy endem. Jednak czy nie te wyciskacze łez pokazują prawdziwe uczucia?

Czarny Staw pod Rysami

Każdy zna z liceum a przynajmniej powinien, wiersz Juliana Przybosia „Z Tatr”. Zadedykował go tragicznie zmarłej taterniczce, która zginęła na Zamarłej Turni. Najciekawszy jest fakt, że przez ponad pół wieku czytelnicy nie wiedzieli komu konkretnie jest on zadedykowany. Prawdę o romansie Przybosia z ową taterniczką znali jedynie jego najbliżsi przyjaciele i rodzina.

Wszystko zaczęło się w latach 1927/28 kiedy to Przyboś był nauczycielem w cieszyńskim gimnazjum. Do VII klasy chodziła tam Marzena Skotnicówna. Zarówno Tatry jak i Juliana Przybosia darzyła gorącym uczuciem. Byli już zaręczeni.
Jednak los chciał, że dnia 6 października 1929 roku osiemnastoletnia Marzena wraz z młodszą siostrą Lidią zginęły podczas wspinaczki na południowej ścianie Zamarłej Turni. Była to pierwsza wspinaczka kobiet na ten szczyt. Śmierć ukochanej wstrząsnęła poetą. Mimo doznanego szoku skontaktował się z matką i bratem sióstr. Pomimo słabego zdrowia i lęku wysokości odwiedził miejsce tragedii. Świat gór, w którym cisza podnosi napięcie i grozę został utrwalony w tym wierszy wraz z pamięcią o Marzenie. Wiersz, który powstał jest tak piękny i tak smutny zarazem, że znam go na pamięć do dzisiaj… Surowa natura Tatr jak widać odebrała mu miłość i zostawiła ból, który pozwoli zapomnieć…

Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz -
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.

Ta historia mogła posłużyć jako gotowy scenariusz filmu. Swoją drogą, może znacie jakieś inne, może weselsze historie?

Widok ze szczytu

{{{"type":"anchor", "ring":"0", "page":"0"}}}
Internet ma ponad tysiące miejsc sprzedaży narkotyków, a jeśli masz szczęście wystarczy, dostaniesz miejsce jak ten do Generyczną Levitra, Cialis i Viagra. Jeśli chcesz kupić te leki - przeczytaj te artykuły... Levitra info | Pomaga erekcji | Poważne Viagra | Tadalafil informacje